piątek, 26 czerwca 2015

Rozdział 1 ~Baby's Breath


*ROZDZIAŁ 1


- Cholera, Jestem spóźniony!

Była siódma dziesięć rano. Bus przejechał przez ich dzielnicę dziesięć minut temu, a pierwszy dzwonek miał zadzwonić za dwadzieścia minut, co dawało Baekhyunowi czas tylko na przygotowanie się i pędzenie do szkoły. Był niezaprzeczalnie, beznadziejnie, absolutnie spóźniony. Nie mógł nikogo za to obwiniać prócz siebie.

Rzucił bezmyślnie swoim okryciem i zakołysał obydwiema nogami po jednej stronie łóżka, wiązanka wulgaryzmów wydobyła się z jego ust jak magazynek naboi. Całkiem głośne ,,cholera” opuściło go dopiero, gdy natknął się dużym palcem u stopy na martwo leżące ciało na podłodze przez co stracił równowagę.

Baekhyun zatańczył w niezręczny sposób, żeby móc się znaleźć z powrotem na dwóch nogach. Wtedy sobie przypomniał. Chanyeol, jego przyrodni brat, spał obok jego łóżka. Nie w wolnym pokoju tak jak mu kazał.
Jak do tej pory nie ważne jak bardzo chciał utrzymać głupiego giganta z daleka od swojego pokoju, jego matka nigdy nie stawała po jego stronie mówiąc ile to znaczy dla Chanyeola. Zawsze obierała stronę Chanyeola stawiając ich w punkcie w którym Baekhyun zastanawiał się czyją matką naprawdę jest, zawsze go broniła nawet jeżeli wyraźnie był w błędzie. Jasne, to było straszne że Chanyeol niedawno stracił ojca i był zmuszony zamieszkać z takim dupkiem jak on, ale Baekhyun miał pewne obiekcje. W tej sytuacji on był ofiarą zmuszoną radzić sobie z głupim skośnookim, który deptał mu po piętach.

Ponieważ mając umysłowo upośledzonego przyrodniego brata (nie był z nim spokrewniony) było taką samą rzeczą jak posiadanie stałego pryszcza rosnącego na środku czoła. Mimo wszystko nie mógł ukryć Chanyeola.

- Mamo! Chanyeol znowu śpi w moim pokoju! – krzyczał, zdając sobie sprawę, że jego mamy nie ma; podjęła się pracy kelnerki gdzie indziej by wspomóc finansowo ich trójkę. Ugh.

Jedno uzależnienie ich rodziny zmieniło wiele rzeczy w życiu Baekhyuna. Na początku myślał, że posiadanie przyrodniego brata nie może być przecież takie złe. Dopóki nie dowiedział się, że Chanyeol ma inteligencje na poziomie dziecka i potrzebuje stałego nadzoru by  nie miał możliwości wtykania widelca w gniazdko elektryczne, albo utonięcia z jakiegoś powodu. Jednak ich rodzina nie była tak finansowo stabilna, żeby mogli wynająć nianię. Baekhyun nie miał na tyle czasu, żeby niańczyć matoła w czasie gdy uczestniczył w zajęciach szkolnych i treningach piłkarskich. Egzaminy wstępne miały się zacząć w środku listopada, a aktualnie był wrzesień.

Jeżeli nie mógł się uczyć i dostać na dobry uniwersytet to wszystko była wina Chanyeola.

Od czasu gdy Baekhyun był na parterze i przeszukiwał lodówkę w celu znalezienia czegoś do jedzenia, zobaczył Chanyeola wyślizgującego się z jego sypialni z włosami jak gniazdo zrobione przez zwierzaka. – Cześć, Chanyeol. Nie mam czasu, żeby zrobić ci coś do jedzenia. Zjedz to, dobrze? – Baekhyun położył jabłko na blacie podczas gdy dla siebie robił kanapkę z szynką.

To nie było tak, że pojemność mózgu Chanyeola nie mieściła w sobie dylematu czy woli jabłko od kanapki.
Był zbyt zajęty zbieraniem się do szkoły i zapewnianiem mu prowiantu by zauważyć coś dziwnego w Chanyeolu, ale kiedy przyrodni brat zaczął iść w jego stronę zostawiając za sobą ślad płynu Baekhyun krzyczał w myślach – Znowu zsikałeś się w spodnie? – To były moje piłkarskie spodenki! – Zauważył, że był ciemny skrawek moczu spływający w dół po szarym (i drogim) kawałku ubrania. Była słodka granica między moczeniem swoich spodni przez dzieciaka, a przez dorosłego faceta nie mogącego kontrolować swojego pęcherza? Obrzydliwe!

Baekhyun mógł sobie to teraz wyobrazić. Jego wychowawca mógł gderać nad tym dlaczego Baekhyun się spóźnił, a jego jedyną wymówką mogło być tylko to, że zmieniał spodnie swojemu przyrodniemu bratu.
Chanyeol był niezorientowany jak zwykle, utkwił wzrok w swoich zabrudzonych spodniach, spojrzał na Baekhyuna z przepraszającym wyrazem twarzy. – Wybacz Baekhyun, nie chciałem… Nie chciałem… - jęknął, gdy zrzucał z siebie spodnie na środku salonu.

Baekhyun zazgrzytał i położył rękę na twarzy odwracając ją w geście zniesmaczenia – Jezu Chryste, załóż jakieś spodnie! – zapłakał, rzucił różowy fartuch wiszący na uchwycie piekarnika na odsłoniętego penisa Chanyeola. Podczas gdy on sam, jako dojrzały, odpowiedzialny przyrodni brat, którym był, podniósł ociekające spodnie i odłożył je w wannie. Kiedy był w środku, złapał okulary Chanyeola leżące obok szczoteczek do zębów, stanął na palcach by wsunąć je na nos chłopaka. Na czele z byciem głupim Chanyeol miał zły wzrok. Miał chorobę pewnych nerwów, co było przyczyną drgań obydwu gałek ocznych. Chanyeol był po prostu problemem.

Poniewczasie Baekhyun ubrał Chanyeola w czystą parę bokserek i zatrzymał jego penisa na uwięzi.

Zawiązał smycz wokół szyi Chanyeola jakby to była rutyna każdego poranka. Smycz okazała się być starym telefonem komórkowym, z niczym prócz funkcji dzwonienia i wysyłania wiadomości tekstowych. Jedynymi kontaktami jakie Chanyeol miał był on i jego mama. Odebrali Chanyeolowi wszelkie przywileje, gdy pewnego dnia zadzwonił na policję tylko po to by zapytać, gdzie jest Baekhyun.

- Jaki jest mój numer? – pomyślał, że to było najlepsze o co mógł zapytać w przypadku Chanyeola, który był zbyt głupi, żeby zrozumieć jak szybko klawiatura może działać.

- 030-8729-3004 – Chanyeol odpowiedział z promiennym szerokim uśmiechem. W rzeczywistości to była jedyna rzecz jaką mógł zapamiętać, począwszy od nieznajomości ich adresu, poprzez czegokolwiek co zawierało w sobie więcej niż trzy liczby.

- Dobrze, jeżeli czegoś potrzebujesz to po prostu zadzwoń! Nie dzwoń do mnie podczas zajęć – powiedział ubierając tenisówki, podniósł swój plecak w stylu worka marynarskiego, w którym nosił cały swój sportowy sprzęt. Było pięć minut po dzwonku, a on nawet jeszcze nie wyruszył. Chanyeol stał się dla niego bardziej jak obowiązek, nie mógł powiedzieć nauczycielom, że ma upośledzonego przyrodniego brata, który potrzebuje opieki. To było bardzo żenujące!

- Pa, Baekhyun!

Baekhyun spojrzał w górę na Chanyeola milcząco machającego ręką z zbytnio szczęśliwym uśmiechem na twarzy.  Posłał mu sztuczny uśmiech i zamknął drzwi w pośpiechu do szkoły.

Nie było zbyt wielu ulic i ruchliwych okolic w tak małym mieście jak Jeonju, ponieważ obszar nie był stosunkowo popularny w pobliskich miasteczkach i wsiach. Ciężko było o jakiś apartament, albo po prostu dom szeregowy, który co najmniej ma bilion lat. Pełen przeciągów dom Baekhyuna, w którym żył, był domem po dziadkach. Starsze pokolenie przekazało dom ich generacji, gdy ich rodzina nie mogła sobie dłużej pozwolić na kosztowny apartament w Seulu. Baekhyun do tej pory zmieniał przynajmniej cztery razy szkołę, prawdę mówiąc lubił szkołę do której teraz uczęszczał. Mieli urocze mundurki i dobry program piłkarski.

To dlatego Baekhyun sprawdził się i został wybrany na kapitana drużyny w reprezentacji szkolnej. Więc tak, był jednym z tych ,,popularnych” dzieciaków, którzy uwielbiają swój tytuł troszkę za bardzo. Był z tych wszystkich dzieciaków, którzy są bogaci i mają szanowanych rodziców, ponieważ pochodził z Seulu.
Dotarł do kampusu trzydzieści minut po dzwonku, Baekhyun był nie mniej bezczelny gdy szedł na koniec klasy. Większość oczu podążała za nim, i nauczycielka skonsternowana, wpatrywała się w niego, aż powolnie usiadł blisko okna za przyjacielem. Wymienili ze sobą powolne przybicie piątki, to było oczywiste, że pewne dziewczyny zaczną plotkować, zachwycać się, nawet później wtedy, gdy Baekhyun już zajął z gracją swoje miejsce.

- Wybacz, ssaem – uniósł nieznacznie rękę w geście przeprosin – Zaspałem.

Baekhyun zawsze się tak tłumaczył, ponieważ to było najbardziej prawdopodobne, co mogło się zdarzyć. Nie chciał przedstawiać szczegółów o tym jak jego przyrodni brat próbował zrobić mu tosty, co skończyło się na płonięciu połowy kuchni, albo o tym jak musiał przebrać swojego brata, ponieważ zsikał się w jego własne spodnie. Zlekceważył to uśmiechem z mocą miliona watów, Baekhyun poczuł ulgę i komfort, gdy nauczycielka odwróciła się w stronę tablicy i zaczęła notować matematyczne zagadnienia.






- Cześć, Baekhyun! – Jongdae uśmiechnął się szeroko, od tyłu oplótł ramieniem bark przyjaciela – Mogę wpaść dzisiaj wieczorem? Potrzebuję pomocy z zadaniem z matematyki, a wiem, że Ty ogarniasz te rzeczy.

- Uh.. Mam coś do zrobienia wieczorem.

- Naprawdę? Pech. Więc kiedy mogę wpaść w innym terminie?

- Czekaj – Baekhyun podniósł palec kiedy wyciągał z torby swój telefon komórkowy. Niespodziewanie miał trzydzieści trzy nieodebrane połączenia. Z góry założył, że przynajmniej siedem osiem połączeń było od Chanyeola, a reszta od mamy pytającej o Chanyeola. Wtedy nagle zatrzymał się w miejscu, jego oczy rozszerzyły się – Czy ja… Zostawiłem frontowe drzwi otwarte?

- Nie wiem – Jongdae potarł tył jego szyi – Dlaczego mnie pytasz?

Śpieszył się by opuścić dom, Baekhyun nie mógł sobie przypomnieć czy zamknął drzwi od zewnątrz. Trening piłkarski był za pół godziny, co nie dawało mu wystarczająco dużo czasu, żeby sprawdzić czy Chanyeol nie błądzi po mieście. Pośpiesznie kciukiem wybrał numer Chanyeola (był w szybkim wybieraniu) z nadzieją, że usłyszy jakieś dobre wieści w ten katastrofalny dzień. – Proszę, bądź w domu… Proszę bądź w domu…

___________________________________________________________

To moje pierwsze tłumaczenie, więc uprzejmie proszę o wskazanie błędów ;_;

wtorek, 16 czerwca 2015

Baby's Breath - wprowadzenie

Baby's Breath (Łyszczec)




Łyszczec to tradycyjny kwiat, często używany do wypełniania bukiecików, bukietów i innych kwiatowych kompozycjach. Symbolizuje czystość serca, szczerość i szczęście. To jest głównym powodem dla którego kwiaciarze powszechnie go prezentują z różami jako potężny symbol prawdy i wiecznej miłości.



Nazywam się Byun Baekhyun.

Mój przyrodni brat nazywa się Park Chanyeol.

Jestem kapitanem szkolnej drużyny piłki nożnej i mam mniej więcej dobre oceny.

Mój przyrodni brat ma 65 punktów IQ, co jest ,,poniżej średniej”. Przez większość swojego życia ma nauczanie indywidualne. Tak, jest upośledzony psychicznie. Niepełnosprawny umysłowo. Ułomny poznawczo. Jakkolwiek to nazwiesz. Nie robi zbyt wiele w swoim życiu. Podlewa rośliny w rodzinnej kwiaciarni i próbuje rozwiązać problemy z ocenami z matematyki. Wciąż może liczyć na swoje palce.

Życie stało się inne, łagodnie mówiąc, odkąd się do nas wprowadził.

Nazywam się Byun Baekhyun i chcę, żeby mój głupi przyrodni brat zniknął.