piątek, 10 lipca 2015

Rozdział 3 ~Baby's Breath


*ROZDZIAŁ 3


Była już osiemnasta. Minęły trzy godziny odkąd Baekhyun zostawił Chanyeola.

Baekhyun łatwo zapomniał o swoim przyrodnim bracie zostawionym w sklepie samemu sobie. Był zbyt zajęty spędzaniem czasu ze znajomymi by zauważyć, że na zewnątrz się ściemniło, utrudniał mu to panujący mrok w salonie gier. Dopiero gdy oboje rodziców; Jongdae i Sehuna dzwonili do nich, Baekhyun wyszedł z gry i sprawdził godzinę.

- Ej, wszystko w porządku? Wyglądasz jakbyś zobaczył ducha – Jongdae uśmiechnął się głupkowato. – Trzęsiesz gaciami po tym jak cię pokonałem dwa razy z rzędu, huh?

Baekhyun prychnął, najwyraźniej próbując wyglądać na fajnego. Tymczasem jego panika wzrosła po czubki uszu. Baekhyun tak nonszalancko jak tylko potrafił wyszedł z salonu gier, pomachał przyjaciołom wdzięczny, że idą w drugą stronę, a nie w kierunku kwiaciarni. Kiedy Sehun i Jongdae byli poza zasięgiem wzroku i umysłu, Baekhyun wymknął się naokoło i zaczął biec tak szybko jakby biegł do bramki przeciwnika. Gdyby nie biegł szybciej pomyślał, że mógłby to stracić na zawsze z zasięgu swojego wzroku.

- Chanyeol! – krzyknął w pustą i ciemną przestrzeń sklepu. Nie było go tu. Nie podlewał na zapleczu kwiatów, ani nie układał roślin po kolorach ich doniczek. Nawet służbowy fartuch zniknął, był tylko bukiet róż.

Baekhyun zamknął sklep najszybciej jak potrafił i pobiegł w dół ulic. Z takim mózgiem Chanyeol nie mógł daleko zajść na tych swoich dwóch nogach, nie było także możliwości, że mógł zostać porwany. Podbiegał do każdego otwartego sklepu i pytał sklepikarzy, czy nie widzieli lub minęli wysokiego, wyglądającego-na-głupka chłopca, jednak oni tylko kręcili przecząco głowami. Na skrzyżowaniu zatrzymał się by złapać oddech, zastanawiając się, czy nie powinien zgłosić zaginięcia osoby na policję. W przypadku gdyby coś mu się stało mógł tylko tracić czas na szukanie go w niewłaściwych miejscach.

Opierając się o słup telefoniczny, był bliski wykręcenia numeru alarmowego, kiedy zobaczył kogoś wysokiego i głupiego po drugiej stronie ulicy. Baekhyun pozostawał spokojny, żeby nie przyciągnąć uwagi Chanyeola, idiota mógł zacząć biec na drugą stronę ulicy nie czekając na zielone światło. Kiedy dotarł na drugą stronę zauważył, że chłopak spał na ławce w parku, ciasno przytulał do piersi bukiet róż. Jakiś przechodzień położył nad nim gazetę, co sprawiało, że wyglądał na jeszcze głupszego, jak jakiś porzucony chłopiec.

- Chanyeol – sapnął – Pak Chanyeol!

Zaskoczony wysoki chłopak wstał chwiejnie, przecierając oczy jedną ręką. Ze śpiochami w oczach, szczęśliwy popatrzył ponownie na Baekhyuna. – B-Baekhyun.

Jednak uśmiech zniknął, gdy Baekhyun uderzył go mocno w twarz. – Baekhyun… - wymamrotał cicho, jego dolna warga drżała, gdy trzymał jedną rękę na poczerwieniałym policzku.

- Mówiłem ci, że masz zostać w sklepie! – Baekhyun krzyknął, a żyły na jego szyi uwypukliły się, gdy gniew zaabsorbował resztkę litości, którą początkowo czuł wobec chłopaka – Jesteś głupi czy coś? Nie rozumiesz, kiedy mówię Ci żebyś został w jednym miejscu?  Co jeżeli coś by się stało?

Wtedy to by była moja wina.

Chanyeol przygryzł dolną wargę i ostrożnie wręczył bukiet róż Baekhyunowi, który rzucił go na ziemię.

- Nie możesz zrozumieć niczego, co do ciebie mówię, prawda? Zatem chciałbym, żebyś się nigdy nie urodził. 
– Przez ułamek sekundy jego serce mocno szarpnęło, gdy zobaczył gorącą spiralę łez w oczach Chanyeola. Przekonał siebie, że nie było sposobu żeby chłopak mógł zrozumieć złośliwość jego słów i Chanyeol po prostu płacze jak dziecko, którym był,  ponieważ nie chce zostać skarcony.

Baekhyun się odwrócił i ponownie nacisnął przycisk do sygnalizacji świetlnej od przejścia dla pieszych.

Chciałbym, żebyś się nigdy nie urodził.





Baekhyun westchnął, patrząc na puste strony swojej pracy domowej jakby odpowiedzi w magiczny sposób miały napisać się same. Po wprowadzeniu się Chanyeola nauka stała się udręką. Nie mógł się skoncentrować, ponieważ Chanyeol zawsze oglądał dramy w salonie z dużą głośnością. Ilekroć Baekhyun wspominał, że go to rozprasza, jego matka brała stronę Chanyeola.

Dzisiejszego wieczoru jej tu nie było, ponieważ miała jeszcze trzecią pracę i zmianę kończyła o północy, co oznaczało że Baekhyun musiał zrobić kolację i wykąpać Chanyeola przed snem. Rozwiązał problem kolacji ramenem (Chanyeol jadł tylko makaron, ponieważ zupa była dla niego zbyt pikantna), ale nie wyczekiwał z niecierpliwością na czas kąpieli ponieważ, ugh, musiał wykąpać dorosłego mężczyznę.

Pociągnął drzwi i wszedł do salonu. Znalazł Chanyeola zawiniętego w koc Pororo zbyt mały dla niego, kubeł z lodami leżał między jego nogami, które krzyżował w kostkach. Oglądał dramę ,,Secret garden” tak intensywnie, że Baekhyun niemal poczuł się źle, gdy wyłączył telewizor.

- Robię swoją pracę domową i nie mogę się przez ciebie skoncentrować – mruknął, rzucając Chanyeolowi jego notes i ołówek, które leżały na stoliku do kawy. – Ty odrób swoje zadanie domowe, ja swoje.
Na szczęście Chanyeol nie był typem, który się sprzecza. Więc tak szybko jak Baekhyun dał mu coś innego do roboty, całkowicie się na tym skupiał.

W środku nauki pomyślał, że Chanyeol zasnął, ponieważ było bardzo cicho z zewnątrz, więc kiedy dał sobie dziesięciominutową przerwę na napicie się wody, znalazł chłopaka skulonego nad stołem i liczącego liczby na swoich palcach. Co było godne uwagi, Chanyeol miał większy zapał do nauki niż Baekhyun. Nawet jeżeli nie mógł nauczyć się dodawania tak szybko, to przynajmniej starał się każdego dnia dopóki nie rozwiązał dobrze przynajmniej jednego zadania ze stu.

- Jesteś beznadziejny… - Baekhyun westchnął, kiedy omijał Chanyeola. – Hey, Yeol, chodźmy się wykąpać.

Kąpiel dla Chanyeola była jak najlepsza przygoda dnia, podczas gdy dla Baekhyuna była to katorga. Musiał go umyć wszędzie, a mówiąc wszędzie, miał na myśli wszędzie: za uszami, między nogami i pod jego wejściem. Miał ubrane czerwone gumowe rękawice swojej mamy, których używała do mycia naczyń. Kiedy szorował włosy Chanyeola, wydawał z siebie dźwięki wymiotne za każdym razem, gdy jego dłonie natknęły się na zakazany obszar.

- Ah, Baekhyun, mydło! – Chanyeol jęknął, zacisnął powieki kiedy piana zaczęła piec jego oczy. – Baekhyunn!

- Zamknij się! – naburmuszył się, używając miejskiego akcentu, polewał twarz przyrodniego brata dopóki 
nie zaczął się dławić powietrzem. – Powinieneś byś wdzięczny, że masz takiego przyrodniego brata jak ja, który dba o twoją głupotę – Baekhyun mruknął, wcierając szampon w skórę głowę Chanyeola. Przysunął sobie krzesło do wanny, aby ułatwić sobie pracę. Westchnął, ściągając rękawiczki by móc lepiej spienić włosy gołymi rękami. Po chwili napięcie opadło z ramion Chanyeola i Baekhyun zauważył, że znowu zasypia.

To było usypiające…

- Nie chciałem na ciebie wcześniej nakrzyczeć – Baekhyun z wahaniem mruknął. – Byłem bardzo zły, że muszę martwić się o ciebie w pierwszej kolejności, zostawiając różne rzeczy z tyłu, którymi także muszę się martwić. Pomyślałem, że jesteś tutaj po to, żeby rujnować mi życie. Tak jakby jesteś... – urwał, pochylając się aby spojrzeć na zamknięte powieki i drżące usta Chanyeola. Przewrócił oczami. – Ale ty jesteś za głupi, żeby nawet zrozumieć co robisz źle…

Jego palce prześlizgnęły się po mięsistej bliźnie tuż nad uchem Chanyeola, to było coś co przeoczył, bo zawsze mył jego włosy w rękawiczkach. Blizna była długa i gruba, biegła od tyłu czaszki do jego ucha. 
Dotykanie jej wywołało dreszcze u Baekhyuna.

- Niezdarny idiota.





Po kąpieli i ubraniu Chanyeola, Baekhyun prowadził go na wpół przytomnego przez ramię, rzucając go na kanapę w salonie i otaczając kocem. Był tak zmęczony, że postanowił nie wracać do nauki. Zamknął podręcznik i zgasił lampkę na biurku. Kiedy już miał iść do łóżka, zobaczył kawałek papieru zaklinowany pod jego drzwiami. Coś co przeoczył, gdy otwierał je ostatnim razem.

Był źle złożony i wyglądał jak strona wyrwana z zeszytu do matematyki Chanyeola.

Wskoczył na łóżko, położył głowę na poduszce i rozwinął grubą notatkę, by znaleźć w niej wiadomość napisaną kiepskim, ale ujmującym charakterem pisma:



Byun Backhin

Park Chanyeol

Przepraszam…

_________________________________________________________

Jeżeli chodzi o ten rozdział to mam sporo wątpliwości.
Jak ktoś zauważy jakieś błędy to uprzejmie proszę o ich zgłoszenie. ;_; Natychmiastowo poprawię.
Dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem! Bardzo mnie to podbudowało i sprawiło, że miałam więcej chęci do tłumaczenia kolejnych rozdziałów.
Staram się dodawać rozdział co tydzień.
Z powodu wyjazdu na wakacje może pojawić się opóźnienie. Mimo wszystko zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby rozdział pojawił się zgodnie z planem.
Bardzo Wam dziękuję, że doceniacie mój wysiłek.
Hwaiting!
Keep Calm and ship BaekYeol~


3 komentarze:

  1. Zawsze chciałam przeczytać do tego tłumaczenie, i wielbię cię za to, poważnie [*] Jestem wielkim shipperem baekyeola, słyszałam o tym fiku, ale nie miałam okazji przeczytać i przede wszystkim zwyciężyło moje lenistwo. Dlatego tak bardzo dziękuję, zawsze podziwiam ludzi, którzy tłumaczą. I jestem ogromnie wdzięczna za to. Fik już mnie zdobył, a błędów jako takich nie wyłapałam, albo ja byłam za bardzo zafascynowana tym, że ktoś zdecydował się to przetłumaczyć na polski. Jestem cholernie szczęśliwa z tego powodu i jestem już tu stałym bywalcem.
    Chęci do tłumaczenia, weny oraz miłych wakacji ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi czytać tak pochlebiający komentarz. Dziękuję bardzo. Postara się nie zawieźć Twoich oczekiwań i przyłożyć się do tłumaczenia jeszcze bardziej.
      Również życzę Ci miłych wakacji! Wypocznij ♥

      Usuń
  2. Nigdy nie umiałam się zmotywować, żeby w końcu przeczytać to opowiadanie w originale, więc cieszę się że to tłumaczysz ^^ Bardzo mi się podoba, więc czekam na następne rozdziały.
    Powiedzenia w tłumaczeniu~! <3

    OdpowiedzUsuń